Dzieje bibliotek to opowieści o książkach, ale też o ludziach, którzy je gromadzili, a także losach państw i narodów. Historia ta zaczęła się w starożytności i toczy się do dziś. Książka “Biblioteki. Krucha historia”, którą wydało wydawnictwo Smak Słowa z Sopotu jest próbą – niezwykle udaną – zagłębienia się w zawiłe losy księgozbiorów. To lektura dla prawdziwych bibliofilów – idealna na prezent pod choinkę.

Fragment książki “Biblioteki. Krucha historia”, Andrew Pettegree i Arthur der Weduwen. Wydawnictwo Smak Słowa 2022.

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Uporządkowane umysły

Jesienią 1727 roku grupa przyjaciół z Filadelfii w stanie Pensylwania spotkała się, aby podyskutować na tematy zaczerpnięte z lektury książek. Nie byli to przedstawiciele filadelfijskiej śmietanki towarzyskiej. W tej grupie było trzech pracowników drukarni, szklarz, ankieter, stolarz i kancelista zatrudniony w biurze pewnego kupca. Tym, co ich łączyło, była dociekliwość intelektualna i niepohamowane pragnienie samodoskonalenia. Te cechy przejawiał zwłaszcza człowiek, który zainicjował ich wspólne przedsięwzięcie – Benjamin Franklin. Franklin wpadł na pomysł, by członkowie grupy połączyli swoje książki w jedną kolekcję, tak aby wszyscy mieli do nich swobodny dostęp. W roku 1731 był gotowy pójść krok dalej i otworzyć stowarzyszenie dla większej grupy mieszkańców Filadelfii. Każdy musiał wpłacić wpisowe i opłacać roczną składkę członkowską, aby wnieść wkład w utworzenie biblioteki do wspólnego użytku. Tak narodziła się Filadelfijska Kompania Biblioteczna (Library Company of Philadelphia), pierwsza biblioteka subskrypcyjna (członkowska) na świecie. W przeciwieństwie do wielu innych, podobnych przedsięwzięć, Kompania przetrwała w znakomitej kondycji do naszych czasów.

W ciągu następnego stulecia biblioteki subskrypcyjne upowszechniły się w amerykańskich koloniach, na Wyspach Brytyjskich i w Europie kontynentalnej. W tym czasie świat, w tym również świat książek, zmienił się nie do poznania. Zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych nastąpił gwałtowny wzrost liczby mieszkańców, czemu towarzyszył stopniowy spadek poziomu analfabetyzmu. Nowe środki transportu połączyły odosobnione społeczności, co doprowadziło do powstania nacji czytelników. Parowe prasy drukarskie zapewniły dostępność ogromnej liczby nowych publikacji – książek, gazet i czasopism. Reformy polityczne, duch przedsiębiorczości i uprzemysłowienie zmieniły oczekiwania społeczno- -polityczne społeczeństw, które domagały się większego udziału zarówno w podejmowaniu decyzji, jak i w bogactwie wytworzonym dzięki ich pracy. Wszystko to wywarło wpływ na rozwój bibliotek. Nowe klasy czytające na ogół nie miały dostępu do komfortowych ośrodków życia towarzyskiego klasy średniej, jakimi były biblioteki subskrypcyjne. Ich przedstawiciele korzystali raczej z nowych wypożyczalni komercyjnych, które oferowały beletrystykę i literaturę eskapistyczną dla czytelników pragnących umilić sobie cenne godziny wolne od ciężkiej pracy w warsztacie tkackim czy w fabryce.

Te nowe, bardziej demokratyczne biblioteki początkowo były prowadzone przez księgarzy jako dodatek do ich głównej działalności. W połowie XIX wieku te, które odniosły największy sukces, zmieniły się w wielkie instytucje, dorównujące bibliotekom subskrypcyjnym pod względem rozmiaru i wpływów. Miały przy tym zupełnie inny charakter. Biblioteki subskrypcyjne, choć nierzadko bardzo duże, służyły ściśle określonej grupie członków, a ich książki były starannie dobierane przez radę powierniczą, wierną wzniosłym zasadom samodoskonalenia, wprowadzonym przez Filadelfijską Kompanię Biblioteczną. Ich manifesty i katalogi kładły nacisk na literaturę doskonalącą – książki z dziedziny historii, nauk przyrodniczych i rolnictwa, a także mapy i atlasy. Biblioteki te oferowały również swoim członkom nieco lżejszą literaturę, ale tego nie rozgłaszały. Dopiero po pojawieniu się wypożyczalni komercyjnych czytelnicy mogli w pełni zaspokoić swój apetyt na książki czytane dla przyjemności. Wypożyczali przede wszystkim beletrystykę – powieści, romanse i kryminały, a także (nieco rzadziej) oparte na faktach książki podróżnicze.

Wszystko to stanowiło prawdziwy skok kwantowy w statecznym, zdyscyplinowanym świecie bibliotek. Do połowy XVIII wieku kolekcjonowaniem książek zajmowała się niewielka część społeczeństwa. Czynili to przedstawiciele szlachty i koronowane głowy, biskupi i zakonnicy, uniwersytety oraz ich absolwenci, przedstawiciele prestiżowych zawodów, którzy budowali własne księgozbiory robocze – nieliczna uprzywilejowana grupa ludzi, którzy mieli pieniądze na zakup książek i czas na ich lekturę. Ogromna część milionowych rzesz – mężczyzn i kobiet – które teraz dołączały do „nacji czytelników”, nie miała dostępu do tych księgozbiorów, a nawet jeśli go miała, to nie mogła wywierać wpływu na ich zawartość. Biblioteki subskrypcyjne oraz ich krzykliwe młodsze kuzynki – wypożyczalnie komercyjne – po raz pierwszy oddały czytelnikom realną kontrolę nad tym, do jakich książek będą mieć dostęp – członkowie bibliotek subskrypcyjnych sami wybierali książki, a właściciele wypożyczalni komercyjnych kierowali się względami ekonomicznymi i oferowali klientom to, czego oni chcieli.

Wywołało to spore zamieszanie w świecie bibliotek. Kolekcjonerzy książek i kustosze uznanych bibliotek instytucjonalnych nie chcieli łatwo zrezygnować ze swojej tradycyjnej roli strażników wiedzy i arbitrów dobrego smaku. W jakim stopniu czytelnicy powinni się oddawać przyjemnościom, zamiast sięgać po książki, które są dla nich dobre? To pytanie było przedmiotem gorących dyskusji przez cały wiek XVIII i XIX. Mimo wszystko, niezależnie od zaciekłych sporów o miejsce beletrystyki, gazet i czasopism w zbiorach bibliotecznych, nie ulega wątpliwości, że do końca XIX stulecia biblioteki zmieniły się nie do poznania.

Po pierwsze – i najważniejsze – nareszcie pożegnały się z wielowiekową supremacją łaciny. Wszystkie książki zamówione przez Franklina do nowej biblioteki w Filadelfii były napisane w języku angielskim. Podobnie wyglądały księgozbiory większości bibliotek subskrypcyjnych i wszystkich wypożyczalni komercyjnych. Nauka łaciny wciąż odgrywała istotną rolę w szkołach, a książki w językach klasycznych wypełniały długie rzędy półek w bibliotekach akademickich. Ale nawet tutaj od XIX wieku pilna potrzeba unowocześnienia programów nauczania oraz rozwój edukacji naukowo-technicznej osłabiły tradycyjną dominację nauk humanistycznych.

Tej ważnej zmianie towarzyszyły początki innego ważnego ewolucyjnego procesu – biblioteki zaczęły tracić swoje zakotwiczenie na kontynencie europejskim. Stany Zjednoczone wywarły znaczący wpływ na rozwój bibliotek, czego doskonały przykład stanowi powstanie bibliotek subskrypcyjnych. W XIX wieku USA odegrały decydującą rolę w odrodzeniu bibliotek publicznych. Zdemokratyzowana społeczność amerykańskich czytelników oraz szybki rozwój uprzemysłowionego i coraz bardziej różnorodnego społeczeństwa pomogły zredefiniować pojęcie „publiczna”. Ekspansja imperialna krajów europejskich przyczyniła się do zaszczepienia europejskiej kultury bibliotecznej w innych częściach świata i była pierwszym zwiastunem późniejszej globalizacji rynku bibliotecznego.

Dzięki szybkiemu rozwojowi bibliotek subskrypcyjnych i komercyjnych wypożyczalni po raz pierwszy w historii wypożyczanie książek stało się realną alternatywą dla ich kupowania. To również była niezwykle ważna zmiana. Oczywiście w każdej epoce ci, którzy pragnęli czytać lub studiować książki, pożyczali je od swoich znajomych, ale do XVIII stulecia pożyczanie było aktem wzajemnej uprzejmości kolekcjonerów – tych, którzy posiadali własne biblioteki. Teraz dzięki nowym placówkom bibliotecznym, oferującym łatwy i niedrogi dostęp do książek, czytelnicy mogli zachłannie czytać, nie zagracając swoich domów tomami, po które nigdy więcej nie sięgną. W rezultacie w XIX wieku związek między posiadaniem książek i ich czytaniem był słabszy niż kiedykolwiek przedtem czy później.

Mogłoby się wydawać, że to wszystko – ogromny wzrost dostępności książek i gwałtownie rosnąca liczba czytelników – było bardzo potrzebnym bodźcem sprzyjającym rozwojowi bibliotek publicznych. Z pewnością istniało wówczas silne poczucie, że należy dotrzeć do szerszej publiczności, o czym świadczy słowo „publiczna” w nazwie wielu bibliotek, które w rzeczywistości oferowały ograniczony dostęp albo pobierały opłaty członkowskie. Jeśli jednak chodzi o rozwój biblioteki publicznej we współczesnym rozumieniu tego pojęcia – jako placówki finansowanej z pieniędzy podatników, dostępnej dla wszystkich członków lokalnej społeczności, w której można wypożyczać książki za darmo – to postęp był znikomy aż do ostatnich lat XIX stulecia. Pod wieloma względami sukces bibliotek subskrypcyjnych i komercyjnych wypożyczalni opóźnił, a nie przyśpieszył powstanie darmowych bibliotek. Klienci preferowali atmosferę bardziej ekskluzywnych bibliotek subskrypcyjnych, albo też znajdowali literaturę, jaką naprawdę chcieli czytać, w komercyjnych wypożyczalniach, niekontrolowanych przez surowych bibliotekarzy. Przez dużą część tego okresu wcale nie było oczywiste, czy biblioteka publiczna ma przed sobą przyszłość, czy też podzieli los innych przedsięwzięć podjętych w dobrej wierze, takich jak utworzenie sieci bibliotek parafialnych w XVII wieku.

Dla propagatorów edukacyjnej wartości książek i czytania ta kwestia stawała się coraz bardziej paląca. Pod powierzchnią kipiała bowiem cała masa lektur, które biblioteki uważały za niegodne uwagi, lecz które pochłaniały coraz więcej energii wydawców i generowały dużą część obrotów księgarzy. W XIX wieku beletrystyka dla nowych mas pracujących stała się osobną branżą, która taśmowo produkowała opowieści o zbrodni, namiętności i karze, sprzedawane za grosze, a później wyrzucane. Ta „groszowa beletrystyka” (nazywana również „tanią szmirą” – penny dreadful) sprawiała problemy bibliotekom, które starały się utrzymać takie książki z dala od swoich czytelników z równie wielką determinacją, z jaką ci ostatni próbowali uzyskać do nich dostęp. To napięcie między doskonaleniem i rozrywką oraz szczegółowe dyskusje na temat tego, co w beletrystyce jest trywialne, a co przyczynia się do degradacji moralnej, absorbowało zarządzających bibliotekami i nową grupę zawodowych bibliotekarzy aż do XX stulecia.

Zamów książkę online >>

41 Shares:
Może zainteresować Cię także
Książki wciągające jak seriale
Więcej

Kryminały wciągające jak seriale

Zaskakujące zwroty akcji, niewiarygodne śledztwa policji i opowieści mrożące krew w żyłach. Nie tylko Netflix ma dla Was takie historie. Znajdziecie je przede wszystkim w książkach.